Co prawda nie jest to recenzja, jednak już na samym początku istnienia bloga postanowiłem nie ograniczać się do samych opinii o książkach. Na wielu blogach widziałem ogrom różnych przydatnych informacji - począwszy od konkursów zakończywszy na sposobach zdobywania książek tanim kosztem. Ponadto obecnie czytam "Grę o Tron" w wydaniu z 2011 roku także trochę mi jeszcze zajmie - niestety nie dysponuję taką ilością czasu jaką bym chciał... Nie powinienem jednak zaniedbywać witryny!
Wspomniałem już o pojawiających się sposobach na zdobycie tanich książek. Każdy z pewnością by chciał jak najwięcej pozycji umieścić w swoich biblioteczkach. :) Nie wiem jednak czym jest spowodowany brak wspomnienia o książkach na wagę na różnych blogach - czy tym, że spora ilość osób nie lubi używanych tytułów, czy też może za mało różnych blogów odwiedziłem. Wiem na pewno, że jest to warte wspomnienia.
Bardzo dawno temu, a tak konkretniej jakieś dwa lub trzy lata temu wędrując po przepastnych czeluściach Allegro natrafiłem właśnie na książki na wagę. Przyznaję bez bicia, że wcześniej nawet nie pomyślałem, że coś takiego istnieje i to na taką skalę. Kiedy przefiltrowałem wyniki, jakie wypluła szukajka, moim oczom ukazała się wielka lista różnych aukcji z książkami na wagę. Ceny zazwyczaj oscylowały wokół dwóch złotych - plus minus pięćdziesiąt groszy. Najczęściej książki były dobierane losowo w proporcji 30% pozycji naukowych, poradnikowych, a reszta to beletrystyka. Z opisów aukcji wynikało, że kilogram książek to dwie do pięciu sztuk, co się rzeczywiście pokrywało z rzeczywistością.
Koszty przesyłki bywały różne, choć najczęściej należało zapłacić 25-30 zł za maksymalnie 30 kg w paczce. Zobaczcie jak to wychodzi w praktyce jeśli chodzi o koszty:
Przyjmijmy, że 1 kg kosztuje 1,50 zł (baaardzo częsta opcja) a w kilogramie mieszczą się trzy książki.
30 kg * 1,50 zł = 45 zł - koszt książek
30 zł - koszty przesyłki
45 zł + 30 zł = 75 zł - łączne koszty
30 kg * 3 szt. = 90 książek
75 zł / 90 książek = 0,80 zł za książkę!
Taniocha, prawda? :) Sam zamówiłem na razie jeden raz 30 kg książek, na spółkę z dziewczyną i koleżanką. Po podzieleniu się wyszło na to, że zapchałem 3/4 długiej półki a wśród nich odkryłem już kilka perełek - "Siewcy strachu" są jedną z nich.
Ogólnie wszystkie pozycje były zadbane także nie mogę powiedzieć złego słowa. Dzieła kompletne, po prostu dotknięte znakiem czasu. Jeszcze jak za taką cenę to bezcen.
A czy Wy mieliście okazję już robić takie zakupy? Czy może wolicie jednak pieniądze przeznaczyć na nowe książki i to takie jakie dokładnie chcecie? Minusem rozwiązania wagowego jest to, że nie wiadomo co tak naprawdę przyjdzie razem z kurierem...