Nie wiem czy wiecie, ale wczoraj, 17.03.2015 roku Senat RP, a konkretnie Komisja Kultury i Środków Przekazu debatowała nad problemem czytelnictwa w Polsce. Na spotkaniu, które trwało dwie godziny obecne były 24 osoby, wśród których znaleźli się między innymi przedstawiciele takich wydawnictw jak Sonia Draga, Muza, Prószyński, Bellona oraz księgarni, wśród których najbardziej członkom komisji w pamięć zapadł Mariusz Rutowicz, prezes sieci Matras. Całość doprowadziła Komisję do jednoznacznych wniosków - należy uregulować rynek książkowy ujednolicając ceny. Podobno prace ustawodawcze mają ruszyć na dniach.
Bardzo ciekawy jest fakt, że tylko dwie osoby spośród obecnych opowiedziały się przeciwko konieczności ujednolicenia cen książek. Co prawda same prace nad podobną ustawą już trwają od roku 2009, propozycje oraz pomysły pojawiały się regularnie, jednak do tej pory z różnych względów były odrzucane. Tym razem Sejm RP podjął decyzję o wprawieniu w ruch machiny ustawodawczej, a wszystko to dzięki bardzo entuzjastycznemu poparciu przedstawicieli wydawnictw. Pojawiały się argumenty, które odnosiły się do małych, lokalnych księgarni zabijanych przez ogromne rabaty sieciówek, a dyrektor Instytutu Adama Miciewicza stwierdził, że jedynie hipsterzy napędzają te malutkie księgarenki, kupując ambitną literaturę.
Przeciwny pomysłowi pełnej kontroli nad cenami książek przez rząd był Mariusz Rutowicz. W swojej wypowiedzi stwierdził, że:
"Nie zgadzam się z przedstawionymi tutaj tezami, jakoby to rabaty niszczyły niezależnych księgarzy w małych miejscowościach. Przypomnę, że do stycznia 2010 r. nikt nie stosował rabatów na książce, a nie przypominam sobie, żeby w tamtym okresie księgarnie kwitły. W małych miejscowościach bardzo duży udział w sprzedaży danej księgarni stanowią podręczniki - to ok. 70 proc. ich obrotów. Państwo rok temu zadecydowało, że ta część rynku nie będzie uczestniczyła w sprzedaży przez księgarnie (chodzi o program darmowych podręczników - PAP). Nie ma szans, żeby małe księgarnie w takiej sytuacji się utrzymały, nawet jeżeli uchwalona zostanie ta ustawa o jednolitej cenie książki. Poza tym Matras ma także księgarnie w małych miejscowościach i dajemy tam radę i bez podręczników, i bez tej ustawy. Moim zdaniem ta ustawa w proponowanej formule może spowodować, że małych, niezależnych księgarń będzie jeszcze mniej".
Pomysł poparty został także przez pisarkę Małgorzatę Gutowską-Adamczyk oraz przedstawicielki Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Sam projekt ustawy ma przygotować Polska Izba Książki. W sumie to zdaje się, że projekt został już przygotowany, także wczorajsze spotkanie było chyba jedynie formalnością. Co Wy myślicie o ujednoliceniu cen książek i ich narzucanie odgórne przez wydawnictwa oraz pełną kontrolę państwa nad rynkiem księgarskim? Przyniesie to spadek czy wzrost cen oraz rozwój rynku wtórnego?
Źródła: