![]() |
Źródło: Lubimyczytac |
Cóż, sprawa niemiła, ale i takie warto czasem nagłośnić, zwłaszcza że dla miłośników książek plagiat to jedna z najgorszych rzeczy, jaką popełnić może człowiek. Niemiło się zawsze czyta takie informacje, jednak dobrze jest mówić o nich ludziom, aby nie dali się zwieść pozorom i wiedzieli na jaką książkę uważać. W tym przypadku mówimy o “Osiem” “autorstwa” Franciszka Kacyniaka. Z pełną premedytacją napisałem “autorstwa”, gdyż część książki rzeczywiście napisał pan Franciszek, jednak spora część jest żywcem przekopiowana (bądź tylko trochę zmodyfikowana) z bloga i10 - jednego z moich ulubionych, nieksiążkowych blogów.
Sprawa wypłynęła w niedzielę, 31 maja 2015 roku, o ile się dobrze orientuję. Autor bloga i10 otrzymał od jednej ze swoich czytelniczek skan dwóch stron książki "Osiem", pod której napisaniem podpisał się Franciszek Kacyniak - człowiek, który sam o sobie mówi, że książek nie czyta, dzięki czemu nie będzie powielał stylu innych pisarzy. Porównując obie strony z jednym z wpisów na blogu można zauważyć uderzające podobieństwo - praktycznie całość bezczelnie zerżnięta jest z wpisu, a Franciszek Kacyniak delikatnie jedynie pozmieniał niektóre treści. Proszę bardzo, oto porównanie:
![]() |
Źródło: #EPIZODY |
“(...) - i10, nie uważasz, że zbyt rzadko wychodzimy razem? - ...i w bardzo nieprzezroczysty sposób stanęła pomiędzy mną a zawierającym ów stenogram monitorem.- No - spróbowałem wychylić się trochę w prawo, jednak widok zasłonięty był definitywnie, choć nie mogłem nie spostrzec, że w sposób kształtny.- Co "no"? - doleciało z góry.- To, co powiedziałaś - wychylenie w lewo też nie pomagało, za to bardziej widoczny stawał się odsłonięty fragment biodra. - Zgadzam się z tobą, kochanie. Zawsze się zgadzam.- Doskonale. Więc zaproś mnie do kina.- Czemu? - odsunąłem się razem z fotelem i oczom moim ukazała się jedynie prawa krawędź ekranu. Ta z reklamami. Zaś stojąca przed nią cała postać Najmilszej oświetlona była od tyłu bladoniebieskim światłem. Jakby sylwetka superlaski z przyszłości przysłanej żeby mnie zamordować...- Nie słuchasz mnie, prawda?- Oczywiście. Znaczy... - popatrzyłem na nią - ...oczywiście, że cię słucham. Chcesz iść do kina. Idź. Pozwalam.W ostatniej chwili uchyliłem się przed spopielającym spojrzeniem. Miejsce, w którym jeszcze przed momentem trzymałem głowę - poczerniało i zaczęło się dymić.- Nie proszę cię o pozwolenie i10, tylko stanowczo, jasno, wyraźnie i nieubłaganie żądam, żebyś mnie zaprosił.- No wiem przecież, wiem - spojrzałem na nią i zarechotałem. - A mogę cię zaprosić, a ty pójdziesz z Monisią?- Nie - superlaska tupnęła. - Zaproś mnie Z TOBĄ! Za rzadko gdzieś wychodzimy…”
Nie chcę przeklejać wszystkich podobieństw, które już pojawiły się na blogu i10, dlatego zachęcam ciekawych do zajrzenia: http://www.idziesiec.pl/2015/05/jak-zostac-pisarzem.html
Sam i10 ciągle szuka kolejnych porównań i cały czas trafia na kolejne zerżnięte z jego wpisów fragmenty. Wina autora jest zresztą niezaprzeczalna, gdyż sam się przyznał do popełnienia plagiatu wpisem na fanpejdżu książki, który obecnie nie istnieje - został zapewne usunięty. Na cały szczęście zgodnie ze starą zasadą “co trafi do internetu, nie zniknie z internetu” komuś udało się ustrzelić screena oświadczenia, które brzmi następująco:
![]() |
Źródło: Antyweb |
Na pochwałę w tym momencie zasługuje wydawnictwo, które wydało nieszczęsną książkę, a była to Agencja Reklamowo - Wydawnicza Vectra, którą ostatnio chwaliłem przy okazji opinii “33 dni prawdy” autorstwa Thomasa Arnolda. Oficjalne stanowisko wydane przez wydawnictwo brzmi o tak:
![]() |
Źródło: Antyweb |
Trzeba przyznać, że dobrze się zachowali, nie bronili autora a nawet - o ile się dobrze orientuję - wstrzymali dystrybucję. Chociaż może to same księgarnie usunęły powieść z obiegu, nie jestem pewien, więc nie chcę wprowadzać zamętu. Vectra wezwała także samego Franciszka Kacyniaka do złożenia pisemnego oświadczenia w tej sprawie - w końcu podczas podpisywania umowy poświadczył nieprawdę, że jest jedynym właścicielem praw autorskich do wszystkich tekstów znajdujących się w książce. Sam i10 planuje oddać sprawę w ręce Prokuratury Okręgowej w Łodzi i wynajął już adwokata (a dokładniej panią adwokat). Jeśli chcecie na bieżąco śledzić to zapraszam na blog #EPIZODY oraz na fanpejdża autora bloga.
Ze swojej strony dodam, że wyjaśnienia Franciszka Kacyniaka są śmieszne i w żaden sposób nie usprawiedliwiają plagiatu, który zapewne popełnił. Oby nagłośnienie tej sprawy dało do myślenia innym, którzy będą chcieli ukraść czyjąś pracę i przypisać sobie jej autorstwo. Mam również nadzieję, że autorowi bloga #EPIZODY uda się odkryć sprawiedliwości oczy i doprowadzić Franciszka Kacyniaka przed oblicze sądu, gdzie zapadnie odpowiedni wyrok.
Źródła: