sobota, 12 grudnia 2015

"Przegląd Końca Świata: Deadline" - Mira Grant

"Przegląd Końca Świata: Deadline" - Mira Grant
Źródło: Lubimyczytac
Autor: Mira Grant
Tytuł: Przegląd Końca Świata: Deadline
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Stron: 504
Data wydania: 23 października 2013


Minęły aż dwa lata od kiedy pierwszy raz spotkałem się z twórczością Miry Grant. Pierwszą część trylogii Przeglądu Końca Świata przeczytałem w roku 2013 i od razu bez końca zakochałem się w tej wersji apokalipsy zombie. Gdzie się tylko dało polecałem tę pozycję, a ludzie którym ją poleciłem do tej pory przeczytali cały cykl, włącznie z dodatkowym, dostępnym tylko w formie e-booka wydaniem opisującym czasy bezpośrednio przed Powstaniem. Ja niestety do tej pory nie wziąłem się za kolejne tomy. Na całe szczęście właśnie się to zmieniło - skończyłem drugą część i cieszę się, że mam również przy sobie trzecią. Nie dałbym rady długo bez kontynuacji wytrzymać.

Rok po wydarzeniach z "Feed", redakcja Przeglądu Końca Świata wciąż działa, a nawet zatrudnia dodatkowe osoby. Nie wszyscy pozbierali się po stratach, a niektórzy mają nawet symptomy lekkiego zwariowania. Nie trzeba wyjaśniać, jaka więc będzie reakcja, kiedy do drzwi redakcji zapuka naukowiec, który od kilku dni nie żyje. Wszystko wskazuje na to, że spisek odkryty rok temu wcale nie został do końca udaremniony. Bardzo możliwe, że zakrawa na ciężko do wyobrażenia skalę. Skalę światową.

Mimo tego, że minęły dwa lata od mojej lektury "Przeglądu Końca Świata: Feed", to doskonale pamiętam świetny styl, w którym została napisana pierwsza część trylogii. Nic się nie zmieniło, absolutnie nic. "Deadline" to dokładnie taka sama mieszanka humoru (często czarnego), doskonałych opisów, genialnych dialogów oraz dobrej narracji. W połączeniu z nieziemsko interesującą i świetnie dopracowaną historią, książkę się dosłownie pożera jak zombie mózg. A sama historia chyba lepiej nie mogła być skonstruowana. Osadzona w jednym z najlepiej wykonanych uniwersów związanych z zombie zawiera nie tylko wątki dotyczące przeżycia w świecie opanowanym przez wirusa Kellis-Amberlee, ale również zakrojony na szeroką skalę spisek polityczno-medyczny. 

Autorka, mimo bardzo skomplikowanej fabuły nie zagubiła się w stworzonej przez siebie historii. Być może nie ma mnóstwa zwrotów akcji i zmian decyzji, jednak im głębiej wchodzimy w książkę, tym niebezpieczniejsze wydają się podejmowane przez bohaterów decyzje. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, co się zaraz stanie. Po drodze Shaun wraz z ekipą Przeglądu Końca Świata poznaje - wraz z czytelnikiem - zasadę działania wirusa, sposoby jego mutacji oraz wiele danych statystycznych zbieranych od Powstania. Tak, Mira Grant pokusiła się nie tylko o uwiarygodnienie sposobu działania wirusa, który przerabia ludzi w zombie. Ona go OPISAŁA. W książce można nawet znaleźć jego porównania do innych wirusów występujących w naszym świecie, jego zachowanie, sposoby przenoszenia, mutacji, reakcje organizmu, sposoby w jakie układ immunologiczny stara się walczyć z nim. A wszystko to wydaje się być sensowne - w końcu wirusologia to jedno z jej zainteresowań, a które rozwija z wykorzystaniem profesjonalnych kursów. 

"Są trzy rzeczy, o których nie powinno się rozmawiać przy stole: polityka, religia i żywe trupy."

Bardzo mocną stroną są bohaterowie. Wszyscy są niezwykle wyraziści i konkretni. Prowadzeni konsekwentnie i zdecydowanie. Mira Grant potrafi pokazać ich dwa oblicza - zewnętrzną maskę, którą się pokazuje wszystkim wokół oraz wewnętrzne, "prawdziwe ja". Dzięki temu zabiegowi widzimy w nich nie maszyny do zabijania zombie i komputery obliczające szanse na przetrwanie, ale zwykłych ludzi, których możemy polubić lub znienawidzić. Nie ma też krystalicznie dobrych czy do cna złych ludzi. Wszyscy posiadają odcienie szarości, łącznie z wysoko postawionymi pracownikami Centrum Zwalczania i Kontroli Chorób, wokół których krąży cały czas akcja. Naprawdę warto przeczytać "Przegląd Końca Świata: Deadline" choćby dla tej świetnej kreacji bohaterów.

Ze strony autorki nie mogę się do niczego przyczepić. Pochłonąłem ten tom błyskawicznie i naprawdę, nawet jeśli są jakieś minusy, to zostały mi one przysłonięte przez plusy. Niestety wydawnictwo od połowy książki zaczęło strzelać babole - jest sporo literówek a nawet poucinanych lub pozamienianych końcówek słów. Niestety na takie rzeczy zwracam uwagę i mi one nie umykają - a szkoda. Tylko pytanie co się stało z korektą, skoro przez pierwszą połowę nie ma się tak naprawdę do czego przyczepić. W drugiej natomiast co parę stron znajdzie się jakiś babol.

Podsumowanie będzie bardzo krótkie i treściwe. Czytajcie, póki u nas martwi jeszcze nie wstają z grobów. Będziecie wiedzieli jak się przed nimi bronić.

Łączna ocena: 9/10


Książka bierze udział w wyzwaniach: