środa, 12 marca 2014

"Ametysta 7 wymiar" - Viktoria Armstrong

ametysta 7 wymiar
Autor: Viktoria Armstrong
Tytuł: Ametysta 7 wymiar
Wydawnictwo: Sowa
Stron: 216
Data wydania: 2014


Choroba ma to do siebie, że uziemia człowieka na pewien czas. Lwią część tego czasu musi spędzić w przychodni, w której kolejki są tak długie, że sprzyjają czytaniu. Sprzyja temu także czas spędzony w domu na walce z gorączką i pochłanianiu kolejnych dawek paracetamolu. W pewnym sensie dzięki chorobie udało mi się dzisiaj skończyć rozpoczętą wczoraj książkę "Ametysta 7 wymiar" autorki o pseudonimie Viktoria Armstrong.

Kiedy autorka zwróciła się do mnie z propozycją zrecenzowania jej dzieła miałem trochę mieszane uczucia. Z jednej strony cieszyłem się, że ktoś zauważył moją działalność, ale z drugiej obawiałem się słów "self publishing". Nigdy nie wiadomo czego się można spodziewać po książce wydanej własnym kosztem, gdyż nie wiadomo dlaczego została ona wydana w ten sposób, nie przez jakieś wydawnictwo zajmujące się głównie wydawaniem na zasadach licencji. Ostatecznie moje obawy okazały się niesłuszne, a książka szczerze umiliła mi czas oczekiwania na lekarza oraz skróciła w sposób niewyobrażalny cały dzisiejszy poranek.



Historia zawarta w książce opowiada dzieje pewnej fikcyjnej krainy, którą zaczynają ogarniać poważne kłopoty. Równowaga, tak dla nich ważna, zostaje zachwiana w każdym aspekcie. Król wraz z poddaną mu Radą starają się zapobiec katastrofie i dojść do źródła problemów trapiących jego krainę. Ostatecznie udaje się zapobiec kłopotom i przywrócić na świecie równowagę.

Na pierwszy plan od razu rzuca mi się sama konstrukcja całego świata oraz ras go zamieszkujących. Muszę przyznać, że jest on dopracowany w szczegółach. Nie ma zbytniego powielania schematów, chociaż jak wiadomo coś tam z czegoś zawsze musi być zaczerpnięte. Mimo wszystko całe uniwersum nie przypomina mi w całości żadnego innego, z którym miałem do tej pory do czynienia. Różne jest również od takich klasyków jak Forgotten Realms czy Azeroth. Również rasy dają tchną powiewem świeżości, chociaż być może dla niektórych może to być minusem. Ja osobiście jestem wrażliwy na punkcie przeinaczania wampirów i tworzenia ich w pseudomodernistycznym stylu. Na całe szczęście ani one, ani inne rasy nie doznały takiego uszczerbku. Dużym zaskoczeniem było dla mnie odgrodzenie inkubów od demonów - do tej pory zawsze byłem przyzwyczajony do ich demonicznej natury. Mimo wszystko cała reszta została zachowana zgodnie z konwencją i w dość elastyczny sposób zaaranżowana na potrzeby książki.

Poważnym minusem, niezależnym jednak od samej autorki jest spora ilość różnego rodzaju literówek oraz błędów korekcyjnych. Czasem zdarzy się, że jakieś zdanie jest urwane w połowie i niedokończone, czasem zabraknie kropki na końcu zdania, bądź przecinka. Niestety nawet dla osoby, która nie jest orłem w interpunkcji, podczas czytania może to być trochę uciążliwe. Miejmy nadzieję, że wydawnictwo jednak następnym razem lepiej przyłoży się do usługi, za którą bierze niemałe pieniądze.

Samo czytanie przychodzi bardzo przyjemnie. Lektura jest wciągająca, chociaż nie należy do trudnych książek. Jak sama autorka napisała "Na pewno nie jest to Stephen King, ale książka z założenia miała być rekreacyjna" - zgadzam się, że nie jest to Stephen King ale nie jest na pewno pierwszym lepszym czytadłem. Prosty język jest jednak stylistycznie dopracowany, zdarzają się małe potknięcia, jednak jak na debiut nie powinienem narzekać. Nie widzę również błędów w tempie akcji, która jest odpowiednio dostosowana. Czasem zapanuje gdzieś chaos myśli, jednak z tego co zauważyłem jest on domeną debiutantów. Nie zwracam zresztą na niego szczególnej uwagi, ponieważ koniec końców i tak szybko dojdziemy do tego, co autorka miała na myśli.

Nie wiem czy na plus czy na minus ocenić brak cliffhangera mimo zadeklarowania kolejnych tomów. Książka kończy się tak, jakby miała to być pojedyncza powieść, jednak mimo wszystko z odpowiednim rozrysowaniem świata i mnogością bohaterów, którzy w nim wystąpili z pewnością da się spokojnie kilka kolejnych tomów naskrobać.

Łączna ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję autorce - Viktorii Armstrong


6 komentarzy:

  1. Gratulacje w związku nawiązania współpracy, to po pierwsze ;D Jestem zachęcony by przeczytać ową książkę, mam nadzieję, że będzie bardziej dostępna ;)
    Dodaję Cię do obserwowanych oraz zapraszam na mojego nowego bloga:
    http://kamilczytaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałem ją dostępną w Empiku i w Matrasie, około 25 zł za wersję papierową. :)

      Usuń
  2. Mimo niedociągnięć zapowiada się na dość dobrą książkę. Taką po długim męczącym dniu, nieskomplikowaną. Chyba przy nadarzającej się okazji przeczytam.
    I gratuluję nawiązanej współpracy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że to debiut udany, więc jelśi będę miała okazję to na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chętnie bym ją przeczytała :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje z okazji współpracy! Szybko Ci poszło, pozazdrościć. ;) A co do samej książki - wydaje się naprawdę intrygująca, chętnie zerknę i sama się przekonam jak to z nią jest. A co do braku cliffhangera - ostatnio psioczę na zbyt otwarte zakończenia niektórych książek, więc może dla odmiany lepiej czasem sięgnąć po coś z normalną końcówką. ;p

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...