niedziela, 22 marca 2015

"Nosiciel" - Tess Gerritsen

Źródło: Lubimyczytac.pl
Autor: Tess Gerritsen
Tytuł: Nosiciel
Wydawnictwo: Albatros
Stron: 416
Data wydania: 10 marca 2010


Tym razem mam dla Was powrót do starych, dobrych thrillerów medycznych autorstwa niezrównanej Tess Gerritsen. Książka, którą przedstawiam nie należy do cyklu Jane Rizzoli i Maury Isles i jest nieco inna od pozostałych powieści tej autorki. Różni się pod kilkoma względami, jednak jedno pozostało niezmienione - kunszt Tess i jej niezwykła umiejętność wciągania czytelnika w sam środek wiru wydarzeń, wywołując wrażenie bezpośredniego uczestnictwa w historii. Tym Tess Gerritsen nie przestanie zadziwiać chyba nigdy i bardzo dobrze - zawsze wiadomo czego można się po niej spodziewać i przede wszystkim ma się prawie 100% gwarancji najwyższej jakości. 

Niewielkie, idylliczne miasteczko Tranquility, położone w stanie Maine, od wielu lat jest atrakcją turystyczną dla wielu wczasowiczów. Poza sezonem stanowi miejsce spokojne, zamieszkane jedynie przez rdzenną ludność żyjącą tutaj z pokolenia na pokolenie. Mieszkańcy nieufnie więc odnoszą się do przybyłej Claire Elliot - matki samotnie wychowującej Noaha, syna po przejściach. Młoda lekarka nie wie, co czeka ją po niemalże roku mieszkania w Tranquility, a jeszcze bardziej zaskoczyć ją może cykliczność wydarzeń, z którymi będzie miała do czynienia.

Mistrzyni gatunku w "Nosicielu" postanowiła odejść od swojego ulubionego stylu wprowadzenia czytelnika w historię. Styl ten zresztą jest bardzo podobny u wielu autorów w większości thrillerów. Nie ma tutaj przedstawienia jakiegoś denata bądź szybkiej serii zdarzeń i śmierci. Tutaj akcja i rozwój fabuły pasuje do nazwy miasteczka, w którym rozgrywa się cała historia - Tranquility, czyli spokój. Autorka powoli wprowadza kolejne elementy układanki budując coraz bardziej napięcie i tworząc większą więź z czytelnikiem, który zaczyna zastanawiać się o co tu chodzi. Jak na klasykę gatunku przystało w pewnym momencie pojawia się kilka ślepych zaułków, jednak nie wiadomo do końca który może być tym właściwym. Jest to bardzo miła odskocznia od ciągłego spotykania się z jednym i tym samym schematem. Nie jest to oczywiście innowacyjne rozwiązanie, jednak coraz rzadziej sięgają po nie autorzy, dlatego miło jest czasem spróbować czegoś innego.

Tess Gerritsen nie byłaby sobą, gdyby nie umieściła w książce jakiegoś poważnego problemu natury medycznej lub etycznej. Niemalże każda jej książka, którą nie rządzą chłodna doktor Isles i twarda przedstawicielka prawa, opisuje jakiś rzeczywiście występujący we współczesnym świecie problem, a "Nosiciel" nie jest w tej regule odosobniony. Najciekawsze jest to, że tak naprawdę każdy z nas może spotkać się z niektórymi z opisywanych przypadków, a nawet stać się ich ofiarą. Autorka zawarła tyle możliwości i tyle prób rozwiązania jednego problemu, że przez dużą część książki, cała akcja przypomina zmodyfikowaną, pisaną wersję serialu "House MD", co dla fanów zarówno serialu, jak i zwyczajnej, naukowej ciekawości może być nie lada gratką.

Jak już wspomniałem na początku, "Nosiciel" niesamowicie wciąga i wręcz krzyczy "czytaj mnie, do końca, teraz, zaraz!" - co mnie osobiście już nie dziwi przy żadnej książce Tess Gerritsen. Minusem, z którym się spotykam w każdej jej książce jest ich długość - są zdecydowanie za krótkie i zbyt szybko się je czyta. Tak naprawdę jest to przyjemność na kilka godzin, a dla wprawionej osoby przeczytanie pojedynczej powieści może oznaczać nawet raptem pięć godzin. Po skończeniu jest ogromny niedosyt i chciałoby się więcej. Pocieszyć się można jednak tym, że autorka płodzi książki dość szybko, choć brakuje jej do tempa niedawno pożegnanego Terry'ego Pratchetta.

Łączna ocena: 9/10


7 komentarzy:

  1. Uśmiecham się automatycznie, kiedy widzę wzmiankę o stanie Maine - King sprawił, że to najbardziej doświadczone miejsce na Ziemi, czy inni autorzy nie mogą dać mu spokoju? :D Co do samej książki: powtarzam to za każdym razem - muszę wreszcie poznać któryś z tekstów autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzę stan Maine w książce to mimo wszystko mam ochotę zwymiotować. :P Rzeczywiście wszyscy właśnie w nim osadzają akcje powieści, co z czasem staje się nieco irytujące... A książki bardzo polecam!

      Usuń
  2. Czytałam jedynie jedną powieść Gerritsen - "Chirurga", ale autorka od razu kupiła mnie swoim stylem i dynamicznie rozwijającą się akcją. Na pewno na tej jednej książce nie poprzestanę, więc "Nosiciela" również będę mieć na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecałbym na początek dokończyć cykl z Jane, skoro udało Ci się już od niego zacząć - "Chirurg" to właśnie pierwszy tom. :P

      Usuń
  3. Wiem, że to pierwszy tom i oczywiście cykl mam zamiar poznać, ale w ramach odskoczni, planuję co jakiś czas sięgać po książki niezwiązane z serią :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat tej książki autorki nie czytałam. Ale na pewno nadrobię zaległości!

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tej książce i muszę któregoś dnia wreszcie poznać twórczość tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...