wtorek, 27 grudnia 2016

"Czerwone złoto" - Tom Hillenbrand

"Czerwone złoto" - Tom Hillenbrand
Źródło: Lubimyczytac
Autor: Tom Hillenbrand
Tytuł: Czerwone złoto. Kryminał kulinarny
Wydawnictwo: Smak Słowa
Tłumaczenie: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Stron: 356
Data wydania: 15 października 2016


Nie tak dawno temu miałem okazję - i przyjemność - czytać pierwszy tom cyklu, którego głównym bohaterem jest Xafier Kieffer, luksemburski kucharz, który wplątał się w nie lada aferę. "Diabelski owoc" okazał się być lekturą bardzo przyjemną, choć niewymagającą - oprócz kryminalnej zagadki czytelnik mógł nakarmić również swoją kulinarną stronę wyobraźni, delektując się serwowanymi na kartach książki potrawami. Sam pomysł na kryminał kulinarny zaciekawił mnie na tyle, że z wielką chęcią sięgnąłem teraz po drugi tom. Jak wypadł? Przekonajcie się sami!

Kiedy kucharz wiąże się z dziedziczką największego, kulinarnego przewodnika, nie może liczyć na ciszę i spokój. Xavier na własnej skórze przekonał się, że co chwilę będzie musiał gościć na wyszukanych imprezach. Podczas jednej z nich kucharz - światowej sławy mistrz sushi - pada na ziemię, a po jakimś czasie umiera. Dla policji sprawa jest łatwa, jednak nie dla wszystkich bliskich martwego kucharza - Xavier Kieffer dostaje propozycję prywatnego śledztwa. Chce czy nie chce, podejmuje się go.

Lektura - podobnie jak pierwsze część cyklu - jest niezwykle lekkostrawna. Łatwo wchodzi, nie zmusza do głębokich przemyśleń ani analiz, a do tego pełna jest kulinarnych odniesień. Główny trzon historii to sushi - zarówno jako danie, jak i pewnego rodzaju kultura. Autor także zwraca szczególną uwagę na sprawę tuńczyka błękitnopłetwego, który jest gatunkiem zagrożonym wyginięciem ze względu na swoje walory smakowe - Tom Hillenbrand poświęca temu zagadnieniu nawet swoje posłowie umieszczone na końcu książki. Mimo tej lekkostrawności możemy więc mimo wszystko nauczyć się czegoś nowego, poznać tajniki tworzenia sushi oraz historię jego pojawienia się w Europie.

"Gdy Mifune-sama otwierał swoją pierwszą restaurację w Nicei, większość uważała tuńczyki za coś, co pochodzi z puszki, a ryby na zimno za coś, co tylko Holendrzy jedzą dobrowolnie."

Pod względem czysto kryminalnym, "Czerwone złoto" nie jest wyszukanym daniem, ale względnie smacznym. Co prawda coś mi wybitnie nie gra w samym zakończeniu, wdarły się jakieś niezbyt zachęcające aromaty, jednak sam nie jestem w stanie sprecyzować o co mi chodzi. Coś mi tam po prostu nie do końca pasuje, niezbyt się jakby skleja z całą historią, jednak samo w sobie nie jest wcale źle poprowadzone. Można jedynie się zastanawiać czasem nad realizmem pewnym scen, pewne sytuacje wydają się być trochę zbyt... naciągane. Niekoniecznie wpływa to bardzo negatywnie, jednak lojalnie ostrzegam, że trochę autor popłynął.

Podobnie jak w przypadku przeczytanego niedawno przeze mnie "Podręcznika dla dyktatorów", tak i tutaj mogę zaobserwować miłą manierę tłumaczy w postaci dostosowania idiomów do polskich wersji. Bardzo nie lubię, kiedy pojawia się kalka językowa, czyli bezpośredni przekład jeden do jednego - w tym przypadku oprócz ładnego tłumaczenia, zdarzają się również przypisy z wersją w języku oryginału.


"- Podstawowe składniki są wyjątkowo angielskie.- Mięta i mielona jagnięcina?- Nie.- To w takim razie co?- Gin i martwi Francuzi."

Mimo pewnych niedociągnięć i mojego wahania w niektórych kwestiach, książkę jednak oceniam jako całkiem dobrą. Wspomniane problemy nie rzutowały bowiem na obraz całości, przynajmniej dla mnie. Może nie jest lepsza od poprzedniej części, jednak daje radę. Poprzednia historia wydaje mi się być ciekawsza, jednak w drugim tomie jest o wiele więcej humoru, który zawsze umila lekturę. Do tego nie można ominąć aspektu edukacyjnego - kwestia sushi oraz tuńczyka błękitnopłetwego obejmuje dwa ogólne tematy, jeden kulinarny, natomiast drugi ekologiczny. Można więc rzec, że książka łączy kilka warstw przyjemnego z pożytecznym.

Łączna ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania dziękuję:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...