Jak zapewne widzieliście sami, luty nie był dla mnie zbyt dobrym miesiącem pod względem czytelniczym czy ogólnie blogowym. Nie żeby ogólnie był zły, wręcz przeciwnie - mogę go uznać za naprawdę udany miesiąc pełen różnorakiej pracy, wyzwań oraz nauki. :) Zresztą, pomimo kiepskich statystyk czytelniczych, to fanpage bloga na Facebooku przekroczył już setkę fanów! Jakby nie patrzył to nie w kij dmuchał! Nie mogę więc jak widzicie napisać, że było źle. Ot, po prostu załamanie formy czytelniczej i odrobina zamieszania z obowiązkami. Zresztą, dla osób pracujących w równoważnym systemie pracy luty był dość katorżniczym miesiącem. Sporo godzin do wyrobienia, aby zaliczyć pełny etat, a dni jakoś tak mniej. :) No to wyszło, że głównie w pracy siedziałem... Ale co tam, czego się nauczyłem, to nikt mi nie odbierze!
Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Zresztą przez 3/4 stycznia człapałem sobie grzecznie na autobus podczas każdej wycieczki do pracy, a później miałem pół godziny czasu na czytanie (w jedną stronę, w obie daje to godzinę!). W lutym już normalnie samochodem jeździłem, więc automatycznie jakieś średnio 50 stron na każdy dzień pracy mniej zaliczałem. No ale cóż, mówi się trudno - jednak komfort jest nieporównywalny, nie muszę czekać i liczyć na to, że autobus przyjedzie na pewno, w 20 minut jestem maksymalnie na miejscu i mogę sobie jechać później do dowolnego sklepu, jeśli mam na to ochotę. :) Tak że tego...
Zgodnie z obietnicą kontynuuję podsumowania z wykorzystaniem infografik - oczywiście szablon jest cały czas ten sam, zmieniają się jedynie liczby. :) Aż tak kreatywny i pracowity nie jestem, aby za każdym razem coś nowego tworzyć. Zresztą nie mam dostępu do pełnych wersji tych programów, a na gimpa to ja za duży leszcz jestem. :) Przed przystąpieniem do głównego podsumowania zapytam Was jednak jeszcze o jedną rzecz...
Tak, tym ogłoszonym niedawno. Na razie coś mało zgłoszeń. :) A nagrody nie dość, że niespodzianki, to jeszcze nie jakieś podrzędne, możecie mi wierzyć. :)
A oto i pierwszy obrazek, przedstawiający bardzo słabe, ogólne statystyki:
Nie ma czego tutaj nawet komentować. Masakra i tyle - zwłaszcza te wykresy wyglądają mega biednie... Cudem udało się chyba utrzymać liczbę wyświetleń na przyzwoitym poziomie.
A tutaj już statystyki Google Analytics oraz liczba fanów w poszczególnych sieciach społecznościowych. Fanów przybyło, a jakże! Gorzej trochę jest ze statystykami dotyczącymi napływu czytelników oraz współczynnika odrzuceń - urosły nie te, które bym chciał, żeby urosły. Zmniejszył się również średni czas spędzony na stronie. Tutaj obawiam się, że żniwo zbiera mój "ulubiony" wpis, który się w wynikach Google uplasował gdzieś wysoko, a nie spełnia oczekiwań ludzi. :) To jest ten minus niekontrolowanego pozycjonowania Bloggera.
A oto przeogromna lista książek, które przeczytałem w lutym. Nie wiem czy będzie się Wam chciało czytać w całości tak długą listę. :)
1. "Dziedzictwo ognia" - S. J. MaasA oto przeogromna lista książek, które przeczytałem w lutym. Nie wiem czy będzie się Wam chciało czytać w całości tak długą listę. :)
2. "Lolita" - V. Nabokov
Tym razem zaskoczenie w klasyfikacji ogólnej postów - najchętniej czytanym postem w lutym 2016 było "Na ekranie Linkowanie #12", a zaraz po nim uplasował się kolejny odcinek! Szał! Wygląda na to, że naprawdę lubicie tę serię. :) Co w sumie w komentarzach konkursowych również podkreślacie. :) Cieszę się więc, że trafiłem w Wasze gusta! Ponownie najwięcej wejść z innych blogów wygenerował Łukasz z bloga "Świat fantasy" - serdeczne dzięki! :)