sobota, 22 kwietnia 2017

"I tak dalej" - Wiktor Orzeł

"I tak dalej" - Wiktor Orzeł
Źródło: Lubimyczytac
Autor: Wiktor Orzeł
Tytuł: I tak dalej
Wydawnictwo: Novae Res
Stron: 134
Data wydania: luty 2017


Propozycję przeczytania i napisania opinii "I tak dalej" dostałem paręnaście dni temu od autora. Wiktor Orzeł zaprezentował swoją pierwszą w pełni wydaną książkę jako niezwykle intrygującą mnie pozycję. Z pełną premedytacją nie napisałem "swój debiut", gdyż Wiktor Orzeł debiutował opowiadaniem "Lampisko Ty moje", które wydane zostało w antologii "Przedświt". Z ogólnodostępnych informacji na temat autora wynika, że ma w zwyczaju pisać tu i tam, swoje myśli przelewając w krótkie formy. "I tak dalej" również wpasowuje się w ten schemat, gdyż liczy sobie zaledwie nieco ponad setkę stron. Jak to maleństwo wypadło w moich oczach? Może na razie pozostańmy przy słowie "intrygujące"...

Może iść do pubu i się nachlać? Może wciągnąć coś od Amfeda? Może skoczyć z okna i poszybować sobie do najbliższego monopolowego? To nie są łatwe decyzje, zwłaszcza gdy nie wiadomo czy się je w ogóle podjęło. Trip za tripem, dzień za tygodniem, życie sobie cofa się leniwie. Po co się zastanawiać, skoro można wyjechać na Maltę? W ten sposób mija czas i nigdy nie wiadomo co przyniesie następna minuta. Być może coś kompletnie nierzeczywistego.

środa, 19 kwietnia 2017

[PREMIERA] "Kluczowy świadek" - Jørn Lier Horst

"Kluczowy świadek" - Jørn Lier Horst
Źródło: Lubimyczytac
Autor: Jørn Lier Horst
Tytuł: Kluczowy świadek
Wydawnictwo: Smak Słowa
Tłumaczenie: Milena Skoczko
Stron: 348
Data wydania: 26 kwietnia 2017


Nie jest to pierwsza książka tego autora, którą miałem okazję czytać - chociaż "Kluczowy świadek" jest akurat jego debiutem. Jørn Lier Horst już od samego początku wydał mi się bardzo interesującym autorem, który tworzy spokojne, płynące własnym (choć wartkim) tempem kryminały. W wielu przypadkach debiuty są znacznie gorsze od późniejszych części, czasem się zdarza jednak na odwrót. Byłem niesamowicie ciekawy jak akurat ten autor będzie wyglądał w moich oczach. Okazuje się, że ciężko mi go jednoznacznie zaszufladkować do jednego ze wspomnianych przed chwilą typów.

Wszystko wskazuje na to, że Preben Pramm, który został znaleziony martwy i nagi we własnym domu, został zamordowany na tle rabunkowym. Całe domostwo jest przewrócone do góry nogami, jednak z drugiej strony nic nie wskazuje na to, żeby cokolwiek wartościowego zginęło. Sprawę komplikuje fakt, że ofiara była typem samotnika, pozbawionego kontaktów z rodziną czy przyjaciółmi. Komisarz William Wisting ma bardzo ciężki orzech do zgryzienia. Na dodatek w czasie, w którym powinien rozpocząć swój letni urlop.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Bardzo chcę! #32 - Rafał Cichowski "Pył Ziemi"

Rafał Cichowski "Pył Ziemi"
Źródło: Lubimyczytac
Pora trochę przystopować z ciągłym pokazywaniem kryminałów. Nie samymi zagadkami człowiek żyje, ale również wszelkiego rodzaju fantastyką oraz science fiction. :) Zwłaszcza, że fantasy jest jedną z moich pierwszych książkowych miłości, w każdej możliwej wersji. Już w tamtym miesiącu odszedłem od policyjnych spraw, prezentując w trzydziestym pierwszym odcinku "Bardzo chcę!" książkę autorstwa Manfreda Spitzera - "Cyberchoroby. Jak cyfrowe życie rujnuje nasze zdrowie". Oczywiście jak to u mnie bywa zazwyczaj, jeszcze nie posiadam tej książki. Nic jednak straconego!

Warto również pamiętać o polskich autorach, którzy są naprawdę świetni! Zwłaszcza wśród debiutantów można odkryć istne perełki. Wiele książek czyta się nawet o wiele lepiej niż autorów światowych bestsellerów. Daleko zresztą sięgać nie muszę - w końcu jeden z moich ulubionych autorów, Thomas Arnold, nie jest znany na arenie międzynarodowej, ale osobiście uważam, że niczego mu nie brakuje. :) Dzisiaj więc przedstawiam Wam "Pył Ziemi", który wyszedł spod pióra polskiego autora, Rafała Cichowskiego!

niedziela, 9 kwietnia 2017

"Dom w środku lasu" - Andrzej Kuchta

"Dom w środku lasu" - Andrzej Kuchta
Źródło: Lubimyczytac
Autor: Andrzej Kuchta
Tytuł: Dom w środku lasu
Wydawnictwo: MFM
Stron: 352
Data wydania: 22 stycznia 2017


Niezbyt często sięgam po horrory. Tak w sumie to jedynymi horrorami w literaturze miałem do czynienia w przypadku Kinga. No i niesamowicie złych książek. Wówczas horrorem było ich czytanie. W każdym razie nie chodzi o to, że nie lubię tego gatunku. Zwyczajnie nie znam zbyt wielu dobrych autorów, zwłaszcza współczesnych, których dzieła mogłyby mnie przyciągnąć. O "Domu w środku lasu" czytałem wiele dobrego, więc niezmiernie się ucieszyłem, gdy wygrałem swój własny egzemplarz (i to z autografem!). Jakie są moje odczucia po lekturze? Mieszane.

Nowy właściciel zabytkowego pałacu w Kutowie, maleńkiej wiosce w samym środku lasu, dociera na miejsce i zastaje obiekt w kompletnej ruinie. Żeby tego było mało, okazuje się, że ktoś regularnie niszczy budynek. Właściciel podejmuje desperacką walkę z wandalami oraz z odbudową pałacu. Okazuje się jednak, że cała budowla ma kilka bardzo ciekawych tajemnic. Niekoniecznie takich, jakich przeciętny człowiek mógłby się spodziewać po wiekowym, zabytkowym budynku. 

czwartek, 6 kwietnia 2017

"Dzieci gniewu" - Paul Grossman

"Dzieci gniewu" - Paul Grossman
Źródło: Lubimyczytac
Autor: Paul Grossman
Tytuł: Dzieci Gniewu
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Stron: 368
Data wydania: 15 lipca 2015


Sine Qua Non zawsze mi się kojarzyło z książkami, które mają jaja, że tak to ujmę. Pozycje z pazurem, łamiące konwenanse, których autorzy często balansują na granicy dobrego smaku. Takie właśnie lektury lubię, zwłaszcza jeśli budzą dziwne stwory drzemiące gdzieś na dnie naszej psychiki. Dokładnie tego się spodziewałem po "Dzieciach gniewu" i muszę przyznać, że mnie zaskoczyły. Wszystko to, o czym wspomniałem, znalazłem w dużych ilościach i to nawet w takich, których bym się nie spodziewał.

Berlin, przełom lat 20. i 30. XX wieku. Żydowski detektyw z Kripo - sławnej na całą Republikę policji kryminalnej - znajduje worek z dość przerażającą zawartością. Dziecięce kości splecione razem, schowane razem z Biblią nigdy nie wróżą niczego dobrego. Podobnie jak masowe zatrucia kiełbasą w całej stolicy. Policja musi nie tylko zmierzyć się z dwiema zagadkami, ale również starać się zachować kontrolę nad ulicami miasta. Nie jest to jednak takie proste, gdy Berlin staje się areną walk pomiędzy komunistami i nazistami, którzy walczą o poparcie ludności w obliczu kryzysu ekonomicznego.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Co pod pióro w kwietniu 2017

Czwarty miesiąc roku to już nie w kij dmuchał. Zanim się połapiemy minie czerwiec, czyli połowa całego roku! A kwiecień w 2017 zapewne minie dość szybko ze względu na zbliżające się Święta Wielkiejnocy. Zleci błyskawicznie, a potem majówka i znowu kilka dni zniknie z kalendarza oraz pamięci. Część z tych wszystkich dno to oczywiście potencjalne możliwości legnięcia z książką w ręku. Jak wyjdzie? Okaże się w praniu. Wszak Święta to też czas wytężonej pracy, przynajmniej przed ich rozpoczęciem. Później spotkania z rodziną, a w majówkę się zwyczajnie nigdy nic nie chce. :) Może być więc różnie.

Zakładane na marzec plany udało mi się zrealizować! Trochę w tym pomógł wyjazd do Gdańska, podczas którego miałem robić nieco więcej niż tylko czytać książkę, ale cóż. Tak też jest dobrze! Oczywiście będę się starał szukać jak największej ilości wolnego czasu, który mógłbym poświęcić na przyjemność czytania, jednak obowiązki i nauka ciągle człowieka gonią. Zakładam więc ponownie raczej małą liczbę książek, dzięki czemu będę się bardziej cieszył, jeśli znajdę więcej czasu!

sobota, 1 kwietnia 2017

Podsumowanie marzec 2017

Trzeci miesiąc roku już za nami - nieco dłuższy od lutego, a do tego pełen słońca. Co prawda osobiście widziałem również sporo deszczu, ale cóż - w końcu w marcu jak w garncu! W każdym razie było wiele dni, w których człowieka mogła energia rozpierać. Inne znowu były idealne do położenia się z książką i zagłębienia się w lekturę. Różnie oczywiście z tym u mnie bywało, zdarzyły się nawet dni, w których nie trzymałem w ręku książki. Mimo wszystko cały miesiąc uważam za naprawdę całkiem udany.

Miałem okazję między innymi odwiedzić Gdańsk, w którym spędziłem prawie cały dzień i pozwoliłem sobie pochodzić po Forcie Grodzisko. Naprawdę fajny kawał historii. Robi wrażenie, prężąc się w samym sercu miasta, gdzie wokół niego tętni życie, samochody mijają się setkami a ludzie przelewają się niczym spienione, morskie wody. Zerknijcie zresztą sami na jedno ze zdjęć, których co prawda nie zrobiłem dużej liczby, ale kilka ciekawych udało mi się uchwycić:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...