czwartek, 23 kwietnia 2015

Z ekranu pod pióro #3 - "Ex Machina"

Źródło: Filmweb
Tytuł: Ex Machina
Reżyseria: Alex Garland
Premiera:  2015
Gatunek: thriller/sci-fi


W tym tygodniu kina serwują całkiem sporą ilość interesująco brzmiących filmów. Szczerze powiedziawszy nie do końca wiedziałem na co się wybrać, dlatego poczytałem o większości propozycji. Wyszło na to, że część muszę odrzucić, bo okazują się raczej szmirą, część to kolejne epizody serii, także do wyboru została mi raptem garstka tytułów. Ostatecznie padło na "Ex Machina" - głównie z powodu dogodnych godzin, jakie oferowało kino. Ostateczny bój rozegrany został pomiędzy tym filmem a "Kopciuszkiem" - serio. :) Niestety ten ostatni był puszczany trochę za wcześnie w stosunku co do planów, także wczoraj o 19:50 spokojnie czekałem, aż skończy się pół godziny reklam i wyświetlą wreszcie film.

W dużym skrócie jest to opowieść o sztucznej inteligencji, jej testowaniu oraz o tym, w jaki sposób mogą potoczyć się losy ludzkości w przypadku jej zbudowania. Młody, obiecujący programista z ogromnej korporacji wygrywa konkurs na tygodniowe spotkanie z prezesem firmy. Na miejscu okazuje się, że tak naprawdę jest po prostu częścią większego eksperymentu, który nie do końca idzie zgodnie z planem.

Dość zaskakujące jest przedstawienie zarówno samego prezesa, jak i głównego bohatera. Nawet trailery dają nam do zrozumienia, że nie będzie to nudne spotkanie w jakimś wieżowcu, pomiędzy zautomatyzowanym programistą i wielce eleganckim, sztywnym jegomościem pod krawatem w garniturze za kilkanaście tysięcy baksów. Sceneria oraz samo miejsce akcji jest według mnie fajnie dostosowane do obecnych czasów - a w końcu tak naprawdę cała akcja rozgrywa się gdzieś w teraźniejszości. Świetnie wykreowana została postać prezesa, jako młodego samotnika, jednak nie dziwaka. Na swój sposób jest oczywiście ekscentryczny i nie do końca przeciętny, jednak nie licząc umysłu, dzięki któremu stworzył całe swoje królestwo oraz swoje dziecko - Avę - zajmuje się takimi rzeczami, którymi zajmuje się wielu młodych ludzi. Pije, ćwiczy, docenia piękno przyrody - po prostu jest zwyczajnym człowiekiem.

Podobnie ma się sprawa z Calebem - młodym programistą, który odwiedził swojego szefa. Wydawałoby się przeciętny, zwyczajny chłopak, który mimo zamiłowań do nauk ścisłych i spędzania kilkunastu godzin dziennie na klepaniu kodu nie jest wcale jak robot. Wręcz przeciwnie - ma uczucia, jego analityczne myślenie czasem zawodzi, a sam w sobie jest nieco zagubiony. To ważne, aby w takim filmie dobrze wykreować tych bohaterów, gdyż widz ma z nimi do czynienia przez cały film. Samo wykreowanie bohaterów to jednak jedno, a drugie to ich odegranie - tutaj zarówno Domhnall Gleeson jak i Oscar Isaac spisali się na medal. Miałem się co prawda nie skupiać na takich sprawach jak gra aktorska, jednak w tym filmie naprawdę warto podkreślić ich udział w sukcesie filmu.

Nie bez powodu nie wspominam o roli, jaką odegrała Alicia Vikander - ona bowiem stała się sztuczną inteligencją, robotem posiadającym świadomość i wolność myśli. To jest kolejny sukces reżysera - stworzył postać, którą nawet widz może uznać po prostu za robota. Wiąże się z tym kolejna sprawa, czyli przesłanie filmu. Wskazuje on na problemy, jakie może stworzyć próba zaprogramowania (?) sztucznej inteligencji. Całość skupia się nie tylko na samym problemie testu Turinga, ale także na tym, w jaki sposób maszyna obdarzona świadomością i zdolną do samodzielnego myślenia może obejść się z człowiekiem. W jaki sposób go widzi, co potrafi zrobić, aby osiągnąć swoje cele. Wskazuje również na problem "cielesności" i w pewnym sensie "nieśmiertelności" - człowiek jest istotą ułomną, którą łatwo zranić. Czy jednak da się skrzywdzić - zarówno psychicznie, jak i fizycznie - maszynę?

"Ex Machina" to film dający wiele do myślenia. Przepełniony na wskroś pytaniami natury filozoficznej oraz technicznej, niosący ostrzeżenie. Pokazuje jeden z możliwych scenariuszy zabawy człowieka ze sztuczną inteligencją. Wszystko jest oczywiście czysto hipotetyczne i stanowi jedynie jedną z wielu możliwości, jednak żadnej z nich nie należy lekceważyć. Film ten nie jest żadnym kompendium wiedzy, nie zawiera mnóstwa rozważań czysto technicznych, nie nudzi wykładami - wręcz przeciwnie. Skupia się na przedstawieniu interakcji, emocji, uczuć. Wszystko to w formie statycznych scen, które jednak wyrażają w tym przypadku dużo więcej niż dynamiczne sceny walk czy wyścigów. W "Ex Machina" zobaczymy dużo więcej nauk ścisłych i psychologii, niż futurystycznych scen. Miejscami może taka powolność i monotematyczność może na moment zmęczyć i znudzić, jednak na swój sposób film trzyma w napięciu. Jest zdecydowanie warty polecenia.

Brakuje takich produkcji w dzisiejszych, przepełnionych efektami specjalnymi filmach. Brakuje tego spokoju i wykorzystania możliwości, jakie daje najnowsza technologia animacyjna w sposób, w którym nie będzie przerostu formy nad treścią. Zdecydowanie "Ex Machinę" śmiało można nazwać filmem z ogromnym przekazem, który nie jest przeznaczony dla fanów samego oglądania dla oglądania. Czegoś mu brakuje, być może wszystko zakończyło się kapkę za szybko, być może coś można by wyciąć, a coś dodać, jednak mimo wszystko chciałbym więcej takich filmów. Filmów każących myśleć.

Łączna ocena: 8/10

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...