środa, 6 maja 2015

"P.S. Kocham Cię" - Cecelia Ahern

Źródło: Lubimyczytac
Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: P.S. Kocham Cię
Wydawnictwo: Świat Książki
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Stron: 456
Data wydania: 2008


Po tę pozycję sięgnąłem w pewnym sensie z musu. Film, który powstał na jej podstawie oglądałem kilka razy i przyznać muszę, że jest naprawdę dobry. Mimo wszystko wolałem nie ruszać książki, jeśli nie będę miał innych planów czytelniczych. Tak się złożyło, że w weekend majowy zostałem odcięty od książek, których jeszcze nie przeczytałem i pozostało do mojej dyspozycji jedynie "P.S. Kocham Cię". Jednym z powodów, dla których nie chciałem wcześniej brać się za ten tytuł był właśnie fakt zekranizowania tej powieści. Nie lubię ogólnie czytać tego, co już znam, w czym wiem jakie będą kolejne wydarzenia. Na całe szczęście okazało się, że film z książką ma wspólny tylko tytuł, imiona głównych bohaterów i zmarły mąż z przygotowanymi wiadomościami. Całą reszta to kompletna fikcja wytworzona przez reżysera i scenarzystów. W sumie nawet lepiej dla mnie - nie wiedziałem czego się spodziewać na kolejnych kartkach powieści.

Gerry zmarł w młodym wieku, zostawiając zrozpaczoną żonę oraz nieszczęśliwych przyjaciół. Holly nie może dojść do siebie po śmierci swojego małżonka i popada w coraz większą stagnację, graniczącą wręcz z katatonią. Okazuje się jednak, że mąż w pewnym sensie przewidział taki stan rzeczy i przygotował wiadomości, które przeznaczone są dla Holly przez pewien okres po jego śmierci.

Na wstępie wspomniałem już o tym, że w tym przypadku książka =/= film. Co prawda praktycznie zawsze są pewne przekłamania w ekranizacjach czy filmach na podstawie jakiejś powieści, jednak tutaj to już kompletna fikcja. Wiecie co Wam powiem? Bardzo dobrze. Inaczej film nie byłby taki dobry. Ciężko mi to przyznać, ale naprawdę historia przerzucona na wielki ekran jest o wiele lepsza od pierwowzoru papierowego. W trakcie tworzenia scenariusza zostały usunięte rażące błędy oraz przebudowano postacie, dzięki czemu całość nie była zmasakrowana. Sam pomysł, jak i poprowadzenie fabuły jest w porządku, naprawdę. Pod tym względem nie mogę się przyczepić i to zdecydowanie ratuje książkę. Jest jeszcze kilka pozytywnych akcentów, ale niestety też wiele negatywnych. Tak naprawdę mam ambiwalentne uczucia, jednak pomimo mojego pobłażającego podejścia do debiutów, w tym przypadku muszę się przyczepić do kilku spraw.

Pierwszą i najważniejszą z nich jest fakt wykreowania przez Cecelię Ahern bandy kretynek, będących jednocześnie całkiem inteligentnymi kobietkami. To dla mnie jest bardzo zastanawiające. W pewnych momentach książki widać, że dziewczyny sensownie myślą, kombinują, łączą pewne dość zawiłe fakty i ogólnie rzecz biorąc prowadzą żywot przeciętnych, zwyczajnych kobiet. W innych zaś kreuje je na kompletne idiotki, bez krzty inteligencji, które jakimś cudem mimo swoich malutkich, ograniczonych móżdżków potrafią wypowiedzieć zdanie złożone. To jest zdecydowanie największa bolączka tej książki jak dla mnie. Jeszcze zrozumiałbym, jakby autorka trzymała się jednej koncepcji - przedstawienia czytelnikowi grupy głupiutkich dziewcząt. Nie ogarnę jednak takiego skandalicznego wahadła. Stety niestety nie podzielę się przykładami - zdecydowana większość tych najbardziej "pikantnych" jest bezpośrednio związana z fabułą, a spoilerować nie chcę.

Następnym rzucającym się w oczy problemem - tym razem jednak od samej autorki niezależnym - jest mnóstwo błędów interpunkcyjnych i literówek. Co chwilę spotkać można nie tylko brak jakiejś literki, ale także brak jakiegoś słowa, które ewidentnie powinno się znaleźć w danym zdaniu. Przecinki natomiast są na niewłaściwych, miejscach. Wydaje mi się, że zawaliła tutaj i redakcja i korekta. Ciuś ciuś ciuś, drogi Świecie Książki.

Dla odmiany przydałoby się napisać coś pozytywnego i miłego. Do tej grupy zdecydowanie należy przekaz, który autorka zaserwowała. Tak naprawdę mamy tutaj dowolność jego interpretacji - każdy może zobaczyć coś przeznaczonego specjalnie dla niego. Inaczej zareagują osoby, których najbliżsi są w pełni zdrowia, inaczej ci wszyscy opiekujący się ciężko chorymi bliskimi, a jeszcze inaczej ci, którzy już stracili bliską osobę. Bez względu jednak na właściwe słowa, które pojawią się w naszych umysłach, otrzymujemy przekaz, który jest wspólnym mianownikiem wszystkich wymienionych przeze mnie potencjalnych odbiorów - trzeba iść dalej. Pozbierać się, nie zapominać, ale iść dalej. 

"Fruń do księżyca, a jeśli ci się nie uda, i tak znajdziesz się pośród gwiazd."

Historia jest na pewno pokrzepiająca, ale wydaje mi się, że potrafi także wzruszyć. Pokazuje, co może przeżywać osoba po śmierci męża/żony/najlepszego przyjaciela. Jest czymś w rodzaju darmowej projekcji psychologicznej, pozwalającej na zagłębienie się na chwilę w życie kogoś cierpiącego. Być może miejscami cała historia jest nieco przesadzona, jednak jestem pewien, że do większości zachowań przedstawionych w książce może dojść. Tutaj niestety dochodzimy do kolejnego minusa - nierealności niektórych wydarzeń. Nie mogę się przyczepić do samych wzorców zachowania - o czym już wspomniałem - ale do niektórych "wyreżyserowanych" przez autorkę wypadków. Niestety jest to bolączka większości tego typu powieści - nawet najbardziej czadowa fantastyka jest bardziej prawdopodobna niż jakaś połowa książek związanych z miłością czy ogólnie pojętymi uczuciami. 

Humor - osoby, które oglądały film na pewno pamiętają, ile scen wywołujących śmiech pojawiło się na wielkim ekranie. Tym razem muszę przyznać, że scenarzyści i reżyser bazowali na książce. Rzeczywiście pełna jest dobrze dobranego humoru, świetnych żartów sytuacyjnych oraz słownych - można się czasem nieźle ubawić podczas lektury. Świetnie kontrastuje to z niektórymi wydarzeniami oraz ogólnym wydźwiękiem całej powieści. Gdyby nie zastosowanie mnóstwa żartów, ogólna ocena "P.S. Kocham Cię" byłaby naprawdę tragiczna. Humor w tym przypadku dość mocno rekompensuje minusy.

Reasumując ciężko jednoznacznie ocenić tę pozycję. Z jednej strony jest bardzo wartościowa, ma przekaz i emanuje humorem. Z drugiej jest niedorobiona w stopniu dużo bardziej rażącym niż przystało na poziom akceptowalny dla debiutu. Na pewno nie będę jej odradzał - wielu osobom przedstawione przeze mnie mankamenty nie przeszkadzają, co widać po pozytywnych recenzjach. Polecałbym jednak jakieś inne wydanie - zwłaszcza wszystkim wyczulonym na spartolenie redakcji czy korekty.

Łączna ocena: 6/10


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytam opasłe tomiska

18 komentarzy:

  1. Uwielbiam tę książkę. Zarówno wzrusza mnie, bawi, daje mnóstwo siły i nadziei :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba pierwsza, dość niepochlebna recenzja tej książki, jaką czytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trochę innych widziałem, chociaż w wielu przypadkach nie były zbyt konstruktywne - hejcenie dla samego hejcenia, po całości książki. U mnie w sumie jest bardziej neutralna, z lekkim przechyleniem jednak na plus. :P

      Usuń
  3. Czytałam tę książkę jeszcze w LO, więc już kilka lat temu i wówczas bardzo mi się podobała. Nie wiem jak zareagowałabym dzisiaj, ale sądzę, że bardziej krytycznie, bo jednak z wiekiem gust się zmienia, a pewne rozwiązania wydają się kiczowate a nie zabawne. Na razie jednak nie planuję powtórki z lektury.

    OdpowiedzUsuń
  4. oczom nie wierzę
    musiałam dwa razy sprawdzić, czy jestem rzeczywiście u Ciebie ;)
    Ahern to taka babska pisarka - stąd moje zdziwienie, że widzę ją tutaj
    a to, że film oglądałeś kilka razy... no, i znów nie wierzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę Ci napisać - film pierwszy raz pewnie jakieś 5 lat temu i jak go zaczynałem oglądać to nie wiedziałem nawet o czym jest. :P Wyszedł naprawdę dobrze - moim ulubionym nie jest, ale ogólnie uważam go za coś godnego polecenia nawet facetom. :P Zawiera więcej humoru niż typowo kobiecych, ckliwych scen.

      Książkę ruszyłem z braku laku, w niej można spotkać takie "babskie" momenty, ale w sumie wiele ich nie jest. Da się przeżyć. :P

      Usuń
  5. A ja z Ahern mam taki problem, że póki co tylko ta jej książka mi się spodobała, chociaż muszę się z Tobą zgodzić, że film był lepszy, ale mimo wszystko dobrze wspominam lekturę tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię, kiedy w książce jest tak dużo literówek. Historię bardzo chciałabym poznać, tym bardziej, że nie oglądałam filmu. Posłucham Ciebie i poszukam innego wydania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że niestety nie dotarł do mnie sens książki ;(. Ale film może obejrzę.
    Zapraszam na post, który jest być może typowo męski, może Cię zainteresuje ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki nie czytałam, ale oglądałam film, więc mam jakieś tam pojęcie. Twoja opinia nie zachęca, a w Internecie pełno jest bardzo pozytywnych recenzji. Być może jak mi wpadnie w ręce to z czystej babskiej ciekawości przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czeka na półeczce... w najbliższych planach czytelniczych.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cóż, tak jak lubię nowe powieści Ahern, tak tę wspominam bardzo, bardzo źle. Nie spodobała mi się historia, język wołał o pomstę do nieba, a i wydanie, jak wspomniałeś, nie pomogło opowieści. Na szczęście z czasem warsztat i pomysłowość autorki uległy poprawie. :) W sumie chciałabym obejrzeć ekranizację, ale rzadko sięgam po takie "babskie" filmy, więc jakoś nie mogę się zebrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekranizacja jest w sumie mało "babska" - facet spokojnie ją zdzierży. Pomaga mnóstwo humoru i wycięcie melodramatycznych kwestii oraz zastąpienie ich równie emocjonalnymi, ale bardziej naturalnymi wypowiedziami oraz zdarzeniami. Zresztą, film to kompletnie coś innego niż książka. :P Polecam!

      Usuń
  11. Ostatnio Ahern to bardzo popularna autorka. Osobiście nic jeszcze nie czytałam, ale chyba czas to zmienić.
    A błędy typu literówki, złe przecinki czy generalne błędy w tłumaczeniu to ostatnio zmora książek, które czytam. Bardzo źle to wpływa na ogólny odbiór, ale autor nie ma na to wpływu, w sumie to smutne.

    Pozdrawiam, M ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, chyba że polski autor w polskim wydawnictwie - może mieć coś do powiedzenia. :P

      Usuń
  12. Żebym mogła jakkolwiek skomentować tę autorkę i jej powieść, powinnam przeczytać chociaż jedną jej książkę - a z tym zawsze mam problem...
    Nigdy nie mam czasu, zawsze jakaś inna książka trafi w moje rączki.

    OdpowiedzUsuń
  13. :) Dawnooooooo to czytałam, ale pamiętam, że byłam zachwycona:) Wpadłam poczytać, co o tym myślisz, bo to raczej taka babska literatura:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem i facet ruszy babską literaturę. :P

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...